HOROSKOP (felieton)
wtorek, 08.11.2011 14:33, Autor: Tomasz Ewski
Autobus się zepsuł. Znalazłem się więc w rwącym strumieniu rozeźlonych pasażerów wypływającym z pojazdu na trawnik. Strumień popłynął wartko chodnikiem, gdzie zaczął się prawdziwy sztorm. Ludzie zachowywali się tak, jakby autobusy były szalupami ratunkowymi i trzeba było uważać, żeby nie wypaść za burtę. Poszedłem pieszo. Delikatne promienie jesiennego słońca przyjemnie grzały w plecy. Drzewa, stojąc w płomieniach, rzucały co chwila na chodnik pojedyncze iskry, samotne spadające liście.Stanąłem na przejściu dla pieszych w oczekiwaniu, aż ludzik ze świateł zrobi się zielony i zejdzie piętro niżej. Wysoka dziewczyna o długich blond włosach wyminęła mnie gwałtownie, trącając torebką i przebiegła na czerwonym.
Kaśka. Jej długie obcasy zastukały po drugiej stronie ulicy. Kopnęła leżącą na chodniku puszkę po piwie i nerwowym krokiem ruszyła dalej. Dogoniłem ją na następnych światłach.
- Cześć! Jak ci mija dzień? – zapytałem opanowując zadyszkę.
- Uważaj, konflikt wisi w powietrzu. W nadchodzącym miesiącu unikaj tych, na których ci zależy. W przeciwnym razie nie ustrzeżesz się kłótni i sporów.
- Słucham?
- Czytaj – wyjęła z torebki pogniecioną kolorową gazetę. Z okładki patrzyła skąpo ubrana aktorka, której domalowano długopisem wystające z nosa włosy i podłużną bliznę na lewym policzku. Szeleszcząc błyszczącymi kartkami, Kaśka odnalazła właściwą stronę i wcisnęła mi gazetę w ręce. Horoskop.
- Kaśka, ty chyba nie wierzysz w te bzdury, co je tutaj wypisują?
- Wiesz, zawsze lepiej sprawdzić.
- Tak?
- No tak. Piszą, żeby unikać, to unikam. Od ponad dwóch tygodni do nikogo nie dzwoniłam, z nikim się nie spotkałam, nie rozmawiałam z nikim.
- I pomaga?
- Co?
- No to twoje unikanie tych, na których ci zależy.
- Nie! – wrzasnęła tak głośno, że z trawnika obok poderwało się do lotu małe stadko gołębi. – Nie pomaga. Te całe horoskopy to jedna wielka ściema.
- Mnie nie musisz o tym przekonywać.
- Zadzwoniła do mnie Gosia z pretensjami, że się od niej odcinam. Że miałyśmy się spotkać, poplotkować, a ja nic.
- No i co jej powiedziałaś?
- Że nie mogę z nią rozmawiać. Przynajmniej nie w tym miesiącu. I się obraziła. Trzasnęła słuchawką. A wcześniej tak na mnie naskoczyła... Jakbym się co najmniej chciała z nią pokłócić. A przecież ja właśnie nie chciałam!
- To się z nią trzeba było spotkać, tak jak obiecałaś.
- Piszą przecież: unikaj, bo w powietrzu wisi konflikt!
- No to już nie wisi. Spadł.
Spojrzała na mnie spod opadającej na oczy grzywki.
- Pokłóciłam się z matką – powiedziała.
- Dlaczego?
- Bo mi na niej zależy.
- Co?
- Zależy mi na niej, więc jej unikałam.
- Pewnie jej się to nie spodobało, co?
- I to jeszcze jak… Do bani ten horoskop – cisnęła gazetą w kubeł na śmieci stojący na przystanku.
- Bilet miesięczny poproszę. Ulgowy – schyliłem się do okienka w kiosku ruchu.
- Który dzisiaj mamy? – zapytała Kaśka.
- Ósmy listopada – powiedziałem chowając bilet do kieszeni.
- Dla mnie najnowsza gazeta! – zawołała. – Z horoskopem!
Tomasz Ewski