ZROZUMIEĆ (felieton)
czwartek, 10.11.2011 09:36, Autor: Tomasz Ewski
-Było ciemno. Do pokoju wszedł wysoki mężczyzna w szarym płaszczu. Trochę mi ten płaszcz przypominał mundury, które mieli na sobie tamci żołnierze. Ci, którzy bili tego małego chłopca. Strasznie go bili. Po głowie, po plecach. A potem go jeszcze kopali, kiedy już upadł. Oni go wtedy zabili. Zabili go i odeszli. Tyle pamiętam. Szczegóły udało mi się zapomnieć. Oni go bili za to, że zrobił białą farbą na murze znak Polski walczącej. Pan wie, jak to wygląda? Taka kotwica z litery pe. Wie pan? – pyta siwy i pomarszczony mężczyzna surowym tonem.- Wiem – odpowiadam cicho. Przede mną siedzi człowiek, który od zawsze mówi surowym tonem. A teraz pyta, czy wiem, jak wygląda symbol Polski walczącej. Nie, nie mam mu tego za złe. Wcale mu się nie dziwię. Przyznaję mu rację. Zgadzam się z nim.
Ludzie w jego wieku mają prawo myśleć o ludziach w moim wieku, że zajmują się tylko seksem i imprezowaniem. Wystarczy przespacerować się kilka minut chodnikiem w centrum miasta.
Zastanawiam się tylko, czy my jesteśmy w stanie zrozumieć to, co najważniejsze w tamtych czasach. Czy cierpienie, strach, niepewność i śmierć nie są tylko pustymi słowami na papierze, albo na ustach. Czy to się w ogóle da pojąć, objąć umysłem? Czy można zrozumieć pięciu rosłych mężczyzn w szarych mundurach bijących dziesięcioletniego chłopca tak bardzo, że w końcu odbierają mu życie? I za co? Za kotwicę z litery pe na murze? Symbol, którego dziesięciolatek pewnie nawet dobrze nie rozumiał. Jak? Jak jego oprawca mógł po wszystkim wrócić do domu, brać synka na kolana, głaskać po główce i rozmawiać jak ojciec z synem? Cicho, łagodnie, z uśmiechem.
Boję się, że znieczulimy się całkiem. Że nie tylko nie będziemy rozumieć, ale przestaniemy próbować. Przestaniemy pamiętać i czuć. Wpatrzeni w strzelaniny i bijatyki z ekranu, zapomnimy o małym chłopcu z kubełkiem białej farby i pędzlem w delikatnej dłoni. Zapomnimy o prawdziwej przemocy.
Obawiam się, że kiedy zabraknie naocznych świadków tamtych wydarzeń, stracimy na zawsze szansę, żeby zrozumieć, poczuć i zapamiętać.
- Ten mały chłopiec to byłem ja – pada nagle wypowiedziane surowym tonem zdanie. – Oni mnie wtedy zabili. Zabili moje dzieciństwo. Zabili we mnie, to, co w nas najpiękniejsze. Ufność, wiarę w drugiego człowieka i radość z życia – dodaje po chwili z przymkniętymi oczami. Czuję, jak przebiega mnie dreszcz.
- Czy pan to rozumie? Czy pan jest w stanie to pojąć? – pytam niespodziewanie.
- Tego się nie da zrozumieć.
Tomasz Ewski